PoetryPoezja

A few poems. They exist only in Polish — the language they were thought in.Kilka wierszy. Istnieją tylko po polsku — w języku, w którym zostały pomyślane.

Odra jako osoba prawna

Odra jako osoba prawna Spółka cywilna z ograniczonym nurtem Umowa z klauzulą Nierozwiązywalności Wyschnięta w proch Pocięta betonem Istota prawna o cechach Wszechwładczości Odra jako osoba prawo- I lewobrzeżna Błękitna kreska na mapie Linia kredytowa na wieczne Nieoddanie Odra jako zjawisko prawne Zjawisko prawe Jak każdy z nas – prawie

14/10/2022, Kraków

Szyba

Brunet Na oko czterdzieści Jeden Niósł szybę Spokojnie szedł naprzód Rozrzucił szeroko ramiona Mogłoby tego szkła tam nie być Mógłby po prostu Zagarniać ramionami świat Raz przystanął na światłach Na drugim brzegu nikt nawet nie drgnął Na ten otwarty nawias rąk Ruszyli na zielonym Wprost w jego objęcia Przez chwilę szedłem tuż za nim Pachniał smarem i ciętymi deskami Nie ważne kto nadchodził z naprzeciwka Ten musiał go zawsze witać Z otwartością ramion Przepraszając spojrzeniem Za tą zbytnią spoufałość

10/10/2020, Sydney

Dywan z dziobaka

W muzeum na sznurku Wisiał – brązowy i lśniący Dywan z dziobaka Ktoś kiedyś wpadł na pomysł By dziobaka wyręczyć z jego Umęczonej trójwymiarowości Po co komu kaczy dziób I punkciki oczu I kolce jadowe (Musiał się ktoś natrudzić Tyle problemów w jednym ciele) Na całe szczęście dla pokojowej I ku chwale Euklidesa Z dziobaka został już tylko Płaski i przewidywalny Zakrywacz powierzchni Rozgrzewacz spodostopny Prostokątna kudłatość Nie ugryzie to Nie fuknie Nie złoży zbyt wielu jaj Nie zadziwi eklektyczną Nadmiarowością siebie Nie zepnie już nigdy W jedno – cicho szemrzącego Strumienia/Domu/Kosmosu

Sydney, 27/02/2023

Wycieczki

Z wiekiem wycieczki Duszoznawcze Wiodą przez coraz to dziksze Gęstwiny Ostatnio dotarliśmy do siebie Przez jodłowy regiel górny Po gruzie zgryzionego czasem fliszu W zgiełku zmęczonych latem szczygłów W szczelinie krajobrazu Tliła się jeszcze czerwona buczyna A ja potykałem się o prastare kamienie I o prastare lęki I o jeszcze od nich starsze Ukłucia palącego ciepła Na mapie ścieżki tej nie było I nie będzie Pozostanie tylko Iść za chłodem wiatru Jesiennym zapachem mokrej ziemi Otulając twarz mokrym obłokiem oddechu Cedzonym przez las słońcem I najprawdziwszym docieraniem do siebie

05/11/2022 Kraków, K.